LO im. M.Kopernika

28 września 2015r. – wyjątkowe zaćmienie Księżyca

W poniedziałek 28 września (w nocy z niedzieli na poniedziałek) mogliśmy obserwować dość rzadko występujące i nietypowe zaćmienie Księżyca. O wyjątkowości tego zjawiska astronomicznego świadczy kilka faktów. Po pierwsze tego dnia mieliśmy do czynienia z Superksiężycem – nasz naturalny satelita znalazł się najbliżej Ziemi w całym roku (w odległości 356 882 km, tzw. perygeum). Nazwa „super” bierze się stąd, iż w takim dniu Księżyc obserwatorom wydaje się około 14% większy i około 30% jaśniejszy niż zwykle. Sytuacja, w której perygeum Księżyca występuje razem z zaćmieniem, w ostatnim stuleciu zdarzyła się zaledwie pięć razy. Ostatnio w 1982 roku, a na kolejny taki widok będziemy musieli poczekać do 2033 roku. Po drugie tej nocy doszło do całkowitego zaćmienia księżyca, czyli ustawienia się w jednej linii Słońca, Ziemi i Księżyca. Srebrny Glob od godziny 4:15 do 5:23 przemieszczał się w cieniu rzucanym przez naszą planetę, przybierając nietypową, rdzawoczerwoną (niektórzy mówią „krwawą”) barwę. Wówczas nie padały na niego promienie słońca, ale oświetliła go atmosfera ziemska – zupełnie jak podczas wschodu czy zachodu słońca. Po trzecie samo zaćmienie Księżyca (kiedy nie jest dodatkowo w perygeum) także nie jest zjawiskiem częstym. Okazuje się nawet, iż jest zjawiskiem rzadziej spotykanym od zaćmienia Słońca. W ciągu roku zdarzają się co najmniej dwa zaćmienia Słońca, a w sprzyjających warunkach pięć. Natomiast rocznie mogą wystąpić tylko trzy zaćmienia Księżyca, ale może być też tak, że w danym roku nie zdarzy się ani jedno. Zatem średnio na trzy zaćmienia Słońca przypadają dwa zaćmienia Księżyca. Po czwarte w poniedziałek (z 27 na 28 września) między godziną 2:12 a 6:30 mogliśmy obserwować wszystkie fazy zaćmienia. Oznacza to, że zaćmienie na naszym polskim niebie było widoczne między wschodem, a zachodem Księżyca. Po piąte tego dnia dopisała pogoda. Mieliśmy idealne warunki atmosferyczne do obserwacji tego typu zjawisk – niebo bezchmurne oraz zimne (a co za tym idzie przejrzyste) powietrze. Kończąc tę wyliczankę, mogę jeszcze osobiście potwierdzić, iż widok „krwawego olbrzyma” był naprawdę imponujący i warto było wcześnie wstać tego dnia. No cóż, następny taki spektakl na niebie dopiero za 18 lat.

Tekst i foto P. Cieśluk

Skip to content